Czy Ziemia ma faktycznie 4,5 mld lat? Czyli na czym opiera się nauka

Nauka bardzo często opiera się na teoriach i założeniach. Czyli w gruncie rzeczy nie ma wiele wspólnego z dowodami i prawdą. Paradoksem jest, że aby coś udowodnić naukowo to trzeba najpierw przyjąć odpowiednie założenia, które właściwie uznaje się za stałe i niemożliwe do zweryfikowania.
I tak na przykład geologia; żeby przedstawić dzieje Ziemi, naukowcy musieli podeprzeć się wieloma hipotezami. Metody określające wiek skał zawsze obarczone są mniejszym, bądź większym błędem pomiarowym. Chyba najbardziej popularną obecnie metodą badania wieku skał jest datowanie izotopowe, oparte na zjawisku rozpadu promieniotwórczego. Żeby badanie takie miało sens trzeba przyjąć, że szybkość rozpadu promieniotwórczego jest (i była, nawet 4,5 mld lat temu) niezmienna oraz, że badana skała była układem zamkniętym. Założenia absolutnie nie możliwe do zweryfikowania.

Na podstawie wyników tego typu badań powstała tabela stratygraficzna, przedstawiająca historię Ziemi z podziałem na ery i epoki. Tylko, że równie prawdziwa może być teoria kreacjonistów twierdzących, że Ziemia ma 5000 lat. Problemem jest to, że za pomocą obecnie dostępnej wiedzy i technologii nie jesteśmy w stanie określić, kiedy powstała nasza planeta, ani jakie były jej losy.

Prawdopodobnie gdyby naukowcy nie opierali się na założeniach i teoriach to wiele dziedzin nauki nie miałoby szans się rozwinąć. I czego my byśmy się uczyli przez tyle lat w szkole? Może na przykład sztuki komunikacji międzyludzkiej, sposobów na zachowanie zdrowia albo zdolności samodzielnego myślenia. Tylko czy tak wyedukowane społeczeństwo dałoby się tak łatwo kontrolować?

Bajka o energii qi i meridianach, czyli jak działa akupunktura

aku-1-191x300Akupunktura to metoda polegająca na stymulacji punktów akupunkturowych, zlokalizowanych wzdłuż kanałów energetycznych, tzw. meridianów. Najbardziej rozpowszechnioną techniką jest nakłuwanie tych punktów igłami. W ostatnich badaniach okazało się jednak, że nie ma znaczenia czy nakłujemy punkty akupunkturowe czy jakieś inne, zupełnie przypadkowe punkty na ciele, działanie akupunktury będzie takie samo. Co więcej wcale nie musimy używać igły, wystarczy zastosować technikę, która jedynie daje wrażenie nakłuwania, żeby uzyskać ten sam efekt.

To oznacza, że punkty akupunkturowe nie istnieją. Wątpliwym też jest istnienie meridianów, którymi miałaby płynąć energia qi. A to z kolei pozwala przypuszczać, że całą teorię tradycyjnej medycyny chińskiej można włożyć między bajki.

Pomimo to akupunktura wykazuje znacząco lepsze rezultaty w przypadku leczenia np. przewlekłego bólu pleców niż medycyna konwencjonalna. Dlaczego?

Udowodniono, że w trakcie zabiegu akupunktury w organizmie wydzielają się endorfiny mające działanie przeciwbólowe. Być może powstają także inne substancje, odpowiadające za efekt terapeutyczny nakłuwania igłami.

Wiele też przemawia za tym, że akupunktura działa po prostu na zasadzie efektu placebo. Pacjent wierzy w skuteczność terapii, wierzy też w autorytet lekarza wykonującego zabieg.

Prawdopodobnie korzystne rezultaty nakłuwania igłami wynikają z połączenia tych dwóch czynników; efekt placebo plus substancje wytwarzane przez organizm. A być może wytwarzanie tych substancji jest właśnie skutkiem efektu placebo a nie samego nakłuwania?

Myślę, że dla człowieka, któremu akupunktura pozwala na uśmierzenie lub chociaż złagodzenie bólu nie ma znaczenia, na jakiej zasadzie to działa. Dlatego pomimo nieprawdziwej teorii, na której opiera się akupunktura, może czasem warto włączyć ją do leczenia. Szczególnie w przypadku, gdy nakłuwanie igłami zastępuje łykanie garści środków przeciwbólowych.

Masaż ginekologiczny – dla histeryczki i nie tylko

stres-1-179x300W XIX wieku masaż był standardową metodą leczenia u kobiet tzw. histerii. Mianem tym określano zespół objawów nerwicowych, który dziś bez wątpienia możemy nazwać frustracją seksualną. Natomiast w owych czasach uważano, że kobieta właściwie nie ma potrzeb seksualnych, a seks wiąże się u niej tylko z prokreacją i zapewnieniem przyjemności mężczyźnie. Czyli cierpieć na frustrację seksualną nie mogła.

Ale kobiet chorujących na histerię przybywało. Lekarze zauważyli, że doskonałe rezultaty przynosi masaż, polegający na pobudzaniu pochwy oraz łechtaczki, doprowadzający do osiągnięcia spełnienia seksualnego przez pacjentkę. Początkowo masowano za pomocą rąk, z czasem do tego celu wynaleziono specjalne urządzenia – wibratory.

Thure Brandt, szwedzki fizjoterapeuta interesował się przypadkami kobiet cierpiących na histerię i inne zaburzenia na tle nerwicowym. Zauważył, że choroby te wiążą się z nieprawidłowościami w obrębie macicy i postanowił zastosować pewne specjalne rękoczyny do ich wyleczenia. W taki sposób stworzył masaż ginekologiczny, a także cały system leczenia chorób kobiecych pod nazwą metody Brandt’a. Metoda ta przynosi korzystne rezultaty w przypadku patologicznego przemieszczenia się macicy, zrostów i blizn pooperacyjnych, niepłodności.
Pomimo dobrych efektów nie jest to metoda szeroko rozpowszechniona wśród ginekologów. Być może dlatego, że prawidłowe przeprowadzenie takiej procedury, wymaga posiadania przez lekarza specjalnych umiejętności, dodatkowo rezultaty leczenia widoczne są po długim czasie. Jednak rozważenie zastosowania metody Brandt’a, być może byłoby celowe u kobiet, które dzięki temu mogłyby uniknąć operacji.

Zgłębiając ten temat trudno się oprzeć wnioskowi, że regularne i satysfakcjonujące życie seksualne pomogłoby kobietom pozbyć się wielu dolegliwości ginekologicznych i nie tylko. Współżycie może stanowić doskonały sposób masażu dla obojga partnerów, jednocześnie będąc źródłem satysfakcji i zaspokajając naturalne potrzeby fizjologiczne człowieka.